dziwne historie
Click on the section headings below to reveal/hide the contents
Substance: WordPress Style: Rachel
Posted sie 5th, 2010 by seoamp    / Permalink /

Był słoneczny wrzesień 1985 r., odwaliło mi także wyrwać na Tatry na jego 2 tygodnie. Do raz pierwotny na życiu dysponowałem okazję, poznać dokładniej góry, które znałem wśród tej pory jedynie z opowiadań. Pierwotny tydzień spędziłem na Tatrach szerokich z kolegą, który uczył mnie podstawowych zasad obowiązujących w górach. Do jego wyjeździe, zaliczyłem jeszcze kilka tras w okolicach kotliny 5 przegubów, wraz z Orlą Percią i ruszyłem w Tatry Zachodnie. 29 września zmieniłem miejsce zakwaterowania z 5 Stawów na jego Ornak. W tamtym miejscu zamierzałem spędzić jeden dzień i powrócić w Tatry Wysokie. Trasa moja miała prowadzić z Ornaku wśród Kir, następnie drogą wśród wylotu Dol. Chochołowskiej, dalej dnem doliny wśród schroniska na jego Polanie Chochołowskiej, następnie żółtym szlakiem na jego Grzesia i niebieskim kalenicą poprzez Rakoń na jego Wołowiec. Stamtąd czerwonym na jego wschód poprzez Łopatę, Jarząbczy, Kończysty, Starorobociański aż wśród Przełęczy Raczkowej. W tamtym miejscu powinienem skręcić w lewo na jego Siwą Przełęcz i granią Ornaku dojść wśród Przełęczy Iwaniackiej i następnie żółtym dotrzeć wśród schroniska na jego Hali Ornak. Relację tą jak w Tatrach szerokich opracowałem dokładnie na jego podstawie map i przewodnika. W linii prostej liczyła ona ok. 38 km i przewodnik przewidywał ślepi 18 zajęć. Ponieważ w Tatrach szerokich każdy czas przewodnikowy skracałem minimum na połowę, więc zakładałem na jego całą relację ślepi. 8 wśród 9 zajęć. Na jego drugi dzień na godzinie 9.00 wyruszyłem z Ornaku, zgodnie z planem dysponowałem powrócić ślepi. 18.00 i wszystko by także odwaliło, gdyby nie pewien szczegół na którym nie mogłem mieć wtedy pojęcia……


Comments Feed
Comments
No Responses