Na jego stromym podejściu na jego Wołowiec było tak zimno, iż musiałem aktualnie przyodziać grubą kurtkę ortalionową. Kawałek dalej spotkałem, jak na jego przykład także okazało później, jedynego turystę tego dnia. Wracał z Wołowca, gruba kurtka, kaptur zaciśnięty na głowie, rękawiczki, wyglądał jak na przykład z innej strefy klimatycznej. Gdy dowiedział się, dokąd zamierzam nabyć, jego oczy zwiększyły także wśród rozmiarów pokaźnych spodków i wykrztusił \”Panie !!! Niech pan w tamtym miejscu nie idzie, w tamtym miejscu huuuragan !!!\” Spojrzałem na niego z niedowierzaniem; wiało to prawda, ale aby aż tak….. Uspokoiłem go gdy powiedziałem, iż jak na przykład sobie nie dam rady na pewno zawrócę. Od połowy podejścia na Wołowiec północny wicherek zaczął także wzmagać wśród potężnej wichury. Na bieżącym odcinku wiał mi w plecy więc na szczyt niemal wbiegłem. Na samym wierzchołku widoczność sięgała kilku metrów, a przy porywach wiatru ciężko było ustać. Ten wystraszony Robin Hood z dużymi oczami miał rację, burza była nie wyjęta. Temperatura spadła wśród ok. 0 st. Musiałem także cieplej przyodziać; założyłem spodnie ortalionowe, czapkę i rękawiczki. Wtedy nawet wśród głowy mi nie przyszło co mnie nadal czeka… Zejście granią z Wołowca było jednym koszmarem; dmuchało straszliwie z boku; wicherek spychał ze ścieżki; musiałem zmierzać skurczony w półprzysiadzie, bo wicherek był za silny, aby poruszać także normalnie. Do dojściu na Dziurawą Przełęcz burza nie wcześniej pokazała na co ją stać. Rozpędzone wśród ogromnych prędkości masy powietrza w dyszy jaką tworzyła wąska przełęcz, zrzuciły mnie ze śladu. Zjechałem parę metrów do trawiastym zboczu po słowackiej stronie. Wyczołgałem także z powrotem na rozgrywań i szarpany wichrem podążyłem dalej, kuląc także co jakiś czas gdy nie dało także aktualnie zmierzać. Albowiem była gęsta mgła, musiałem także ściśle trzymać śladu czerwonego. Bieżącym, śladem dysponowałem nabyć wśród jego końca na Przełęczy Raczkowej i w tamtym miejscu dysponowałem skręcić w lewo w ślad łatwowierny na rozgrywań Ornaku. Albowiem po drodze odchodził w lewo nadal jeden ślad łatwowierny z Kończystego Wierchu, stwierdziłem, iż we mgle najbezpieczniej będzie dotrzeć śladem czerwonym wśród jego końca, potem nie wcześniej szukać śladu zielonego.
Był słoneczny wrzesień 1985 r., odwaliło mi także wyrwać na Tatry na jego 2 tygodnie. Do raz pierwotny na życiu dysponowałem okazję, poznać dokładniej góry, które znałem wśród tej pory jedynie z opowiadań. Pierwotny tydzień spędziłem na Tatrach szerokich z kolegą, który uczył mnie podstawowych zasad obowiązujących w górach. Do jego wyjeździe, zaliczyłem jeszcze kilka tras w okolicach kotliny 5 przegubów, wraz z Orlą Percią i ruszyłem w Tatry Zachodnie. 29 września zmieniłem miejsce zakwaterowania z 5 Stawów na jego Ornak. W tamtym miejscu zamierzałem spędzić jeden dzień i powrócić w Tatry Wysokie. Trasa moja miała prowadzić z Ornaku wśród Kir, następnie drogą wśród wylotu Dol. Chochołowskiej, dalej dnem doliny wśród schroniska na jego Polanie Chochołowskiej, następnie żółtym szlakiem na jego Grzesia i niebieskim kalenicą poprzez Rakoń na jego Wołowiec. Stamtąd czerwonym na jego wschód poprzez Łopatę, Jarząbczy, Kończysty, Starorobociański aż wśród Przełęczy Raczkowej. W tamtym miejscu powinienem skręcić w lewo na jego Siwą Przełęcz i granią Ornaku dojść wśród Przełęczy Iwaniackiej i następnie żółtym dotrzeć wśród schroniska na jego Hali Ornak. Relację tą jak w Tatrach szerokich opracowałem dokładnie na jego podstawie map i przewodnika. W linii prostej liczyła ona ok. 38 km i przewodnik przewidywał ślepi 18 zajęć. Ponieważ w Tatrach szerokich każdy czas przewodnikowy skracałem minimum na połowę, więc zakładałem na jego całą relację ślepi. 8 wśród 9 zajęć. Na jego drugi dzień na godzinie 9.00 wyruszyłem z Ornaku, zgodnie z planem dysponowałem powrócić ślepi. 18.00 i wszystko by także odwaliło, gdyby nie pewien szczegół na którym nie mogłem mieć wtedy pojęcia……
Rodzice 22 letnej Ani poszli na jego całonocną imprezę z okazji walentynek. Ania została tęż w adresu ze swoim pieskiem który zawsze dotrzymywał jej towarzystwa a gdy sie bała lizał ją do grabuli. Ania bez zadnych obaw siedziała w domu, grała na jego komputerze, czytała gazety aż usiadła przed telewizorem włansie leciały wiadomości z ostatniej chwili : ,, do Osiedlu Braci Sniadeckich grasuje seryjny morderca, uciekł on z więzienia i jest poszukiwany poprzez policję. Proszę pozamykac wszystkie drzwi i czuwac w niebezpieczeństwie\’\’. Ania przelękła sie i wystwiła ręke za fotel odrazu wyniuchała lizanie do ręku co ją troche uspokoiło, wiedziala z enei jest tęż. Leżała poprzez dłuższa chwile niespodziewanie usłuszała przytłumiony pisk swojego czworonoga ale nie zwróciła na jego to zbytnio uwagi ale wręcz odkrzyknęła,,, Azor cicho bądź wszystko jest w porządku\’\’ dalej oglądała telewizje niespodziewanie pochwyciła,, Kap, kap, kap\’\'\’ pomyślała ze leci z kranu , znowu pochwyciła ,,kap, kap,kap\’\’ trosze sie przestraszyła i wyniuchała ns swojej grabuli miłe lizanie, i juz czula sie bezpiecznie. znowu usłyszała ,,kap, kap, kap\’\’ lekko zdenerwowana uciążliwym kapanie wstała i poszła wśród łazieki. Ku jej prerażeniu na jego kaloryfemrze lezała odcięta głowa psa, Ania była w szoku o mało nie zemdlała obróciła sie w strone lustra na jego którym pisało ,, nie ale wręcz PSY POTRAFIĄ LIZAĆ\’\’ nie zrobiła kolejnego kroku…została oblana kwasem…umierała powoli w ogromnych cierpieniach. Sprawcy tego czynu wśród tej pory nie złapano.. Chyba wiecie kto ją lizał do ręku…
Pewnego zimowego dnia państwo Starszyńscy pojechali wśród adresu diecka z zamiarem zaadoptowania córki.Najpierw było wszystko w porządku, lecz później zaczęło także znęcanie ponad dzieckim. Wczesną wiosną przyszywani rodzice udusili córkę.Ciała pannicy nie zakopali w ziemi i nie urządzili pogrzebu…zwłoki wrzucili wśród studni. Zdenerwowany duch pannicy nagrał kasete RING każdy kto ją obejrzał do siedmiu dniach umierał część 2 Dziennikarka napaliła się, żeby dowieść dlaczego tak jest. Niewiasta zabroniła swojemu synowi ruszać kasetkę. Kartridż nie była podpisana. Chłopiec pobudził ją z myślą, iż jest to jedna z kaset, które nagrywał z mamą w dzieciństwie. Pobudził ją, lecz praktycznie nie oglądał, bo odrabiał lekcje. Lecz jedno zerknięcie wystarczyło…Po siedmiu dniach odbiornik telewizyjny sam także pobudził, zaczęła tryskać z niego woda i opuściła z niego diewczynka. Przechytrzyła wśród chłopca i zamordowała go. Gdy wróciła matka chłopca (dziennikarka) była przerażona.Po paru dniach dowiedziała się dokąd mieszka matka małego człowieka.Pojechała wśród jej adresu. Matka na jego początku nie chciała się przyznać, lecz później powiedziała dokąd są zwłoki pannicy. Niewiasta wydostała ciało dziecka ze studni i zrobiła pogrzeb.Myślała, iż historia się skończy acz nie… Dziewczynaka nadal uśmiercała ludzi. Do paru dniach dziennikarka stwierdziła, iż nie ma dla kogo żyć i włączyła kasetkę. Gdy do siedmiu dniach odbiornik telewizyjny bsam się pobudził, opuściła z niego dziewczynka. Acz odrazu nie zapierdoliła dziennikarki.Patrzyły sie na jego siebie. Do chwili niewiasta zapytała część 2:Dlaczego zabijasz ludzi? Dzieckom opowiedziało jej,że gdy była mała wszyscy się ponad nią znęcali i to jest zemsta… Przechytrzyła wśród kobiety i zapierdoliła ją. Kartridż istnieje wśród dziś część 2 Może trafić też wśród ciebie…
Na małym miasteczku leżącym na Indiach żyła sobie pewna rodzina-mama, tata i synek. Młodzik miał 8 lat. Pewnego dnia rodziciele poszli na jego bal. Syn został tenże na domu. Jak bawił także samochodami pochwycił głos: \” Czerwony stoliczek Cię poszukuje!\” Przestraszył także i zamknął drzwi od swojego pokoju. Po chwili pochwycił ten tenże głos: \”Czerwony stoliczek Cię szuka, połóż podobny własność na czerwonym stoliczku!\” Usłyszał ponownie: \”Czerwony stoliczek już cię znalazł!\” Rano kiedy rodziciele powrócili z balu ujrzeli spoczywającego chłopca w pobliżu czerwonago stoliczka, a na stoliczku podobny swój własność. Następnego dnia młodzik poszedł z mamą na zakupy. Jak powrócili ujrzeli papę spoczywającego w pobliżu czerwonego stoliczka z czerwoną drzazgą na palcu. Z palca krew lała także strumieniem. Na poniedziałek, gdy wrócił ze szkoły spotkał mamę na takim samym stanie na jakim spotkał papę poprzedniego dnia.Szybko pobiegł wśród babci, potem wśród cioci i kolejno obiegł wszystkich członków rodziny i sąsiadów. Okazało także, że wszyscy umarli. Młodzik zostł tenże na mieście. Nagle usłyszał głos: \”Na Ciebie także nadszedł czas.\” Poczym upadł na ziemię i zmarł.
Witaj w WordPressie. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!